43     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Nowe = lepsze (?)


Nowe = lepsze (?)

"FrE"


Ciężko sobie wyobrazić lepszy debiut, od tego który miała młoda grupa Rebellion. W ogóle nieznanemu jeszcze zespołowi zlecony został chyba największy wówczas projekt - stworzenie gry opartej o serię filmów o Obcych i Predatorach. Mimo że wywiązali się z zadania tak jak należy, to nie im przypadło stworzenie drugiej części.



Grupa Monolith posiadała ogromne doświadczenie w tworzeniu gier FPP - seria BLOOD, SHOGO : MAD czy NO ONE LIVES FOREVER - takim ludziom się ufa. No i faktycznie: nowy AvP posiada wszystko czego zabrakło "jedynce". Wyśmienita grafika, ciekawa fabuła ...

DECYDUJĄCE STARCIE
Nie będę nawet próbował porównywać obu tytułów pod względem oferowanej grafiki, bo dzielą je lata świetlne różnicy. AvP nawet w swoich czasach nie był wcale zachwycająco piękny.

Tu nic nie widać, a do tego skacze jak wsza! Jak ja mam go trafić?!


Gdyby się nieco uważniej przyjrzeć, można zauważyć prymitywność modeli, rozmyte tekstury i kiepską architekturę (twórcy starali się to ukryć przez zaciemnienie większości map). AvP2 co chwila zaskakuje grą świateł, zróżnicowaniem i budową poziomów i wieloma innymi szczegółami. Poza tym w przeciwieństwie do pierwszej części otrzymujemy całkiem ciekawą historię opowiadaną jednocześnie z trzech różnych perspektyw, podczas gdy tam fabuła w ogóle nie występuje.
Tak więc sedno tych wszystkich wypocin tkwi w grywalności obydwu tytułów. Powiem szczerze: nie podoba mi się to, co zrobiono w drugiej części. "Jedynka" była grą niezwykle trudną, wymagała od gracza stalowych nerwów. Napięcie (choć momentami również frustrację) potęgował brak możliwości zapisu w czasie trwania misji. Podczas pokonywania kolejnych lokacji NIGDY nie wiedzieliśmy skąd nadejdzie zagrożenie. Obcy przez cały czas siedzieli nam na ogonie, atakując w najmniej sprzyjającym momencie. Gra komandosem wymagała sprawdzania każdego ciemnego kąta i nieustannego spoglądania na czujnik ruchu. Uczucie ciągłego zagrożenia w połączeniu z ludzką wyobraźnią dawało niemal paniczny strach, czyli coś niespotykanego w grze na peceta!!! Krótko mówiąc - produkt Rebellion dokładnie odwzorowywał klimat trzech pierwszych filmów z serii ALIENS (czwartego nie liczę, bo klimatu to on raczej nie posiadał).AvP odstraszył mniej zaawansowanych graczy, więc postanowiono skierować drugą część do szerszego kręgu odbiorców. Nie ma już krwiożerczych, czających się w mroku bestii mogących zabić dwoma ciosami pazurów.
Idziemy jak po sznurku przez liniowe do bólu (ale za to jakie piękne) lokacje prując do tarzających się nam pod nogami Obcych. W pierwszej części nawet jeden osobnik stanowił poważne zagrożenie. Teraz dziesięciu nie jest dużym problemem. A fakt że udało mi się pokonać Obcego za pomocą ... noża, jest już chyba lekkim przegięciem.
W pierwszym AvP często byłem zmuszony do wielokrotnego powtarzania tego samego etapu i za każdym razem było to zupełnie nowe doświadczenie. W AvP2 efekt zaskoczenia jest jednorazowy. Idąc korytarzem zostajesz zaatakowany przez Obcego, który wyskakuje na Ciebie z otwartego szybu wentylacyjnego. Możesz być pewien, że dopóki nie zbliżysz się do szybu na określoną przez twórców odległość, wspomniany Obcy nigdy stamtąd nie wyjdzie. Podobnie z innymi wydarzeniami (wybuch, przelot krążownika). Wszystko jest dokładnie wyreżyserowane, same skrypty i sztuczność. Krótko mówiąc: niepowtarzalny klimat filmów, tak świetnie odwzorowany w pierwszej części, tutaj został wyraźnie zepsuty. Co do liniowości - nie żeby była to jakaś potworna wada, w końcu jest to cecha charakterystyczna większości współczesnych strzelanek. Tyle że moim zdaniem AvP zasługuje na coś więcej. Podsumowując, ze świetnej i oryginalnej gry jaką niewątpliwie był AvP zrobiono kolejną niezłą strzelankę, o której zapomina się dzień po ukończeniu. Tutaj co prawda również występuje napięcie, ale jest to napięcie wymuszone ("ruszaj się, są tuż za tobą!!!"). Zrezygnowano z niepowtarzalności każdego etapu, trybu Cooperative w Multiplayerze - to wszystko sprawiało że pomimo swoich wad AvP pozostawał niezwykle grywalną pozycją.

Ten Alien wygląda jakby śpiewał.
Czyżby startował do Idola 3?


Wielka szkoda że nie rozbudowano pomysłów z "jedynki" (np. o możliwość tworzenia save'ów). Po prostu z ciekawej i oryginalnej gry stworzono tytuł jakich mamy setki. Prosty, niezbyt trudny i mało oryginalny. Na tej zasadzie powstaje dziś większość FPP. A najgorsze, że to wszystko akceptujemy ...
... a może ktoś sądzi inaczej? Czekam na maile!


43     Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona     : Nowe = lepsze (?)